......... parę słów o mnie ...



To jednak nie koniec moich artystycznych fascynacji.
Jako że jeden dziadek mój grywał na skrzypcach, a drugi na harmonii, poczułam się zupełnie umotywowana do zadręczania współtowarzyszy próbami gry na gitarze. Trwało to trochę - oj trwało, ale po pewnym czasie stwierdziłam, że są lepsi - co zauważyłby nawet głuchy gdyby tylko mógł usłyszeć moją grę...



Potem były kajaki...
Jak widać (choć niektórzy twierdzą, że na tym zdjęciu nic nie widać),
na razie w formie pasażera, ale rok póˇniej było juz lepiej.


W czasie wakacji zdarzyło mi się parę razy pojeˇdzić trochę stopem po Europie.
Zaliczyłam między innymi dwutygoniową wyprawę do Norwegii ze skręconą nogą w szynie - czego dzisiaj nie uważam za mój najlepszy pomysł na wakacje.



A potem było już tylko spokojniej...
Znów po dziadku odziedziczylam talent murarski i pewnej zimy zbudowałam sobie igloo w stylu neogotyckim. Wraz z kolegą postanowiliśmy pobawić się w Eskimosów i przespać się w nim, gdyby tylko nie obawy o to, że igloo to się na nas zawali - nie byłoby tak najgorzej.



No a poza tym cały czas moją fascynacją były góry. Ostatnio jednak spoglądam na nie raczej z dołu.
Ewentualnie zdobywam małe górki przy pomocy "endoprotez" - czyli kijków teleskopowych.